poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Życiowe priorytety 2012

Nawet nie zauważyłem, że temu blogowi stuknął pierwszy roczek. W całkiem poważnym wpisie blogowym z dnia 1 kwietnia zeszłego roku "Życiowe priorytety", wyjaśniłem, dlaczego zakładam bloga. Fajnie że udało mi się wytrwać ten rok i raz częściej raz rzadziej, ale zamieszczać swoje na nim przemyślenia.

Jestem zadowolony ze zmian w swoim życiu osobistym oraz w osobistych finansach. Wiele przez te dwanaście miesięcy się nauczyłem, udało mi się wprowadzić wiele oszczędności, znalazłem nowe źródła dochodów.

Ale przede wszystkim znalazłem motywację do działania!

A Wy jak oceniacie rok funkcjonowania tego bloga? Które wpisy były najciekawsze?

4 komentarze:

  1. Witaj,

    Wpadłem na Twojego bloga parę dni temu, przejrzałem go trochę. Kilka ciekawych wpisów jest. Zgodzę się szczególnie, że ślub to kiepski biznes - mi na szczęście taka "inwestycja" nie grozi w najbliższym czasie ;)
    Chciałem Ci jeszcze polecić konto - obecnie widzę używasz "Dobrego konta" z 4% cashbackiem za płatności kartą. Nie wiem ile zarabiasz, ale zastanów się nad ofertą BGŻ i "konta z podwyżką" - 1% od największego przelewu. A zakupy wtedy można robić w Biedronce. W moim wypadku wynika, że jest taniej.
    Pozdro!
    Rafał

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety "konto z podwyżką" wymaga stałych, comiesięcznych przychodów (mile widziana umowa o pracę), więc nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej

    Czytam Twojego bloga od czasu do czasu .Wpisy ok bo nie tylko sucha teoria ale prakytka(lokaty, karty, oszczędności) Jednak do poprawki co się rzuca w oczy wydatki na jedzenie 270zł?? nie żebym się czepiała ale bezdomny wydaje więcej miesięcznie-> pół paczki fajek 5 zł, 2 bułki ,zupka chińska i 2 łyki piwa to 10zł/ dziennie, a miesięcznie 300zl!! Pozdrawiam i życzę wytrwalości

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za ciepłe słowa.

    Poprawiłem informacje o wydatkach (tamte były jeszcze z czasów studenckich):
    http://biednyojciec.blogspot.com/p/pasywa.html

    Papierosów nie palimy, a piwa mniej niż kiedyś. Gotujemy w domu a gdy odwiedzamy rodziców to nam wpadnie jakaś "wałówka".

    OdpowiedzUsuń