piątek, 3 czerwca 2011

Maj - podsumowanie

Niedawno minął maj. Dla mnie był to kolejny miesiąc podwyższonych dochodów. Nazbierało się ich w sumie 3875 zł. To mój drugi tak dobry wynik finansowy w życiu (tuż po tym zeszłomiesięcznym). Połowa tych dochodów to wynagrodzenie z umowy o pracę. Sporo dostałem od rodziców, natomiast na allegro zarobiłem ok. 680 zł i już mi się kończą pomysły na przedmioty, które jeszcze mógłbym sprzedać.


Niestety również wydatki w maju miałem całkiem duże. Z moich obliczeń wynika, że na same dojazdy do pracy wydałem 550 zł. (częściej jeździłem samochodem niż busem). Ponadto 250 zł za wymianę kół w aucie (po awarii która nam się przydarzyła po majowym długim weekendzie), 300 zł zaliczki dla ślubno-weselnego fotografa, 340 zł za dwie koszule i krawat ślubny. Wydałem w sumie 850 zł z własnego portfela na rzeczy/usługi związane z weselem. W sumie w maju wydałem 2699 zł. i były to moje drugie w kolejności najwyższe miesięczne wydatki w tym roku (po styczniowych).

Na szczęście bilans miesiąca wygląda całkiem przyjemnie i wynosi +1176 zł. Udało mi się zaoszczędzić 400 zł na mieszkaniu oraz odłożyć 300 zł z pensji (te kwoty już wpłaciłem na projekt "7 tysięcy w 7 miesięcy"). Przypomnę salda za wcześniejsze miesiące: styczeń -1050 zł, luty -630 zł, marzec +1159 zł, kwiecień +2123 zł.

Od kwietnia eksperymentowałem trochę z zakładami bukmacherskimi. Miałem nawet plan, żeby ciągle na nich grać i co miesiąc wypłacać stałą kwotę zysku (wypłaciłem z nich dwa razy po 50 zł), jednak ostatnio miałem kilka nietrafionych zakładów i doszedłem do wniosku, że nie warto się tym dłużej zajmować, bo to jest hazard a nie źródło przychodów. Kończę więc z obstawianiem zakładów bukmacherskich z bilansem +100 zł (choć gdybym doszedł do tych wniosków w odpowiednim momencie miałbym +420 zł).

A już jutro będzie mój (nasz) ślub i wesele...

PS. Wpis przygotowałem z wyprzedzeniem w obawie, że w piątek nie będę miał czasu na siedzenie przed komputerem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz